Seksbomby PRL-u

49,90 zł 19,90 zł

  •  
  • Projekt okładki: Anna Pol
  • Data premiery: 24 września 2014
  • Oprawa: twarda
  • Format: 165x235
  • Liczba stron: 464
  • ISBN 978-83-64700-08-8
  • Dostępność: w sprzedaży

Opis

Jędrusik, Tyszkiewicz, Brylska, Szapołowska, Figura – seksbomby polskiego kina rozpalające zmysły nie tylko Polaków.

Fascynujące życiorysy. Oszałamiające kariery. O bohaterkach, które zagrały, do dziś wielu śni po nocach: Ala, po której nagim ciele wspinał się krasnoludek w Kingsajzie, Joanna z Lekarstwa na miłość, bogini Kama z Faraona, Livia z Innego spojrzenia, Ewelina Hańska z Wielkiej miłości Balzaka czy Mariola Wafelek z Pociągu do Hollywood. Dziś kino nie kreuje już takich symboli seksu…

Seks, kino, PRL – to trzy wielkie tematy ukazane przez historię seksbomb polskiego ekranu, a zarazem obraz epoki, zmieniającej się obyczajowości i miejsca erotyzmu w filmie. Ta książka dla niektórych będzie podróżą w czasie, dla innych wspomnieniem lat młodości, a dla wielu z nas – najlepszym sposobem poznania nieoczywistej strony PRL-u, historii polskiego kina i wciąż intrygujących losów pięciu ikon seksu. W książce znalazły się liczne zdjęcia, m.in. portrety autorstwa Zofii Nasierowskiej, i dokumenty ilustrujące epokę, a także fotografie publikowane w archiwalnych wydaniach „Kina”, „Magazynu Filmowego”, „Stolicy”, „Ekranu”, „Filmu”, „Kwartalnika Filmowego ILUZJON” i innych kolorowych magazynów.

Autor nie rozmawiał ze swoimi bohaterkami, postanowił skoncentrować się na dostępnych materiałach – wywiadach, wspomnieniach, książkach. Czytał, porównywał, sprawdzał, w jaki sposób udzielone wypowiedzi przetrwały próbę czasu. Nie cenzurował, ale i nie szukał „haków”. Skoncentrował się na wizerunku publicznym i twórczości opisywanych bohaterek.

Ta książka to dla jednych (starszych) czytelników podróż do czasów młodości, do wspomnień… Dla innych (młodszych) zaś – niezwykły sposób na zapoznanie się z niezwykle ciekawym zjawiskiem seksu i erotyki w filmie oraz dobrze napisaną częścią historii polskiego kina – w niezwykle atrakcyjnej formie.

Krytycy o seksbombach, seksbomby o sobie:

„Kiedy ona tak przedefilowała kompletnie nago przez ekrany, to my wiedzieliśmy jedno: komuna musi upaść” – Wiesław Kot o Katarzynie Figurze.

„Słyszałam, że pan Gomułka rozbił telewizor, kiedy zobaczył moje «omdlewające» spojrzenie” – Kalina Jędrusik.

„Otworzyły się drzwi i weszła Beata Tyszkiewicz. Niczym w najgorszej amerykańskiej szmirze, gdy zstąpiła «star», zamilkli wszyscy” – Andrzej Hausbrandt.

„Barbara Brylska jest chyba matką negliżu polskiego. To działo się w takich czasach, kiedy trzeba było aż faraona, żeby polska kobieta rozebrała się na ekranie” – Agnieszka Osiecka.

„Pojawiłam się w momencie przełamywania pewnego obyczajowego tabu. Konsekwentnie brałam w tym udział, nie oglądając się ani na krytykę, ani na prywatne docinki” – Grażyna Szapołowska.

 „Ten wybór nie wyczerpuje zagadnienia – tłumaczy we wstępie autor książki Krzysztof Tomasik. – Początkowo wytypowałem dziesięć aktorek, ale szybko okazało się, że temat jest zbyt rozległy, a życiorysy pań zbyt fascynujące, by można je było zmieścić w jednym tomie. Potrzebna była selekcja, zrobiona przeze mnie arbitralnie, bo przecież możliwy byłby inny zestaw. Ten ostateczny jest chyba zrozumiały – Jędrusik, Tyszkiewicz, Brylska, Szapołowska i Figura to naprawdę ważne nazwiska, królowe ekranu przez kilkadziesiąt lat. Każda z nich wykreowała inny typ bohaterki, ale wszystkie stały się obiektami masowej wyobraźni, przede wszystkim odtwórczyniami ról kobiet uosabiających miłość i seks.

Przy okazji omawiania ich historii chciałem opowiedzieć o funkcjonowaniu erotyki w PRL-u, zastanowić się nad istniejącym wówczas systemem gwiazd kina, ale też przyjrzeć się przemianie ustrojowej po 1989 roku i temu, jak wpłynęła na życie i karierę moich bohaterek. (…) Dlaczego PRL? Powodów było wiele, ale zdecydował fakt, że to niesamowicie ciekawa, zamknięta już epoka, która wciąż nie została dobrze zbadana i opisana. Także w aspekcie filmowym, a przecież był to czas, gdy polskie kino miało kilka okresów niebywałego rozkwitu. Dziś też funkcjonuje w przestrzeni publicznej określenie seksbomba, niemniej przestało odnosić się do aktorek, bo kino nie kreuje już symboli seksu. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych mogło się wydawać, że pojawiły się następczynie bohaterek tej książki, ale z dużego ekranu zniknęły dość szybko”.

Wywiad Magdaleny Orzechowskiej z Krzysztofem Tomasikiem

Kalina Jędrusik, Grażyna Szapołowska, Barbara Brylska, Beata Tyszkiewicz i Katarzyna Figura – dlaczego właśnie te kobiety wybrał Pan na bohaterki swojej książki pt. Seksbomby PRL-u? Czy ten wybór był łatwy i oczywisty?

Wybór był łatwy i trudny jednocześnie. Trudny, bo symboli seksu było w polskim filmie dużo więcej i można sobie wyobrazić nieco innych zestaw bohaterek. Łatwy, gdy już wykrystalizowała się koncepcja książki i wiedziałem, że muszę wybrać najbardziej rozpoznawalne nazwiska seksbomb, których kariery się wzajemnie do siebie odnoszą. Od początku nie miałem też wątpliwości, że ten peleton musi rozpoczynać Kalina Jędrusik, a zamykać Katarzyna Figura.

Każda z Pana bohaterek miała urodę, harmonijną budowę ciała, fotogeniczność – na przykład, Zofia Nasierowska, najważniejsza fotografka gwiazd czasów PRL-u, Beatę Tyszkiewicz uznała za „fotogeniczną w stopniu absolutnym”. Ale takich kobiet było w polskim filmie wiele. Co takiego spowodowało, że właśnie te aktorki rozpalały emocje widzów?

To „coś” co jest niezmiernie trudne do uchwycenia, ale sprawia, że akurat ta, a nie inna osoba, staje się gwiazdą. Oprócz urody, talentu, chęci do pracy, potrzebne jest też szczęście, które pozwala utrafić w swój czas, zdobyć ważne role i zainteresowanie widzów. Czasem znaczenie może mieć nawet drobiazg, na przykład dobre inicjały Barbary Brylskiej (BB), które przywodziły na myśl najsłynniejszą europejską seksbombę przełomu lat 50. i 60. - Brigitte Bardot.

Publiczność Kaliny Jędrusik podzieliła się na fanów i krytyków. Z jednej strony aktorka wywoływała zachwyt, z drugiej – oburzenie. Czy życie seksbomby było łatwe w czasach, gdy obowiązywał „ideał społecznicy, traktorzystki czy szwaczki”?

Życie seksbomby nigdy nie jest proste, bo seksualność wywołuje nie tylko pozytywne emocje. Wszystkie moje bohaterki miały nie tylko wielbicieli, ale też zaprzysięgłych wrogów. Tak zostało do dziś. Kontrowersje mają jednak swoje plusy - sprawiają, że daną osobę łatwiej się zapamiętuje. To między innymi dlatego Kalina Jędrusik jest już dziś legendą, a jej popularność nie słabnie mimo upływu lat.

Ze starych fotografii, zdjęć z okładek licznych filmowych magazynów epoki PRL-u, których w Pana książce jest bardzo wiele, spoglądają na nas kobiety piękne, romantyczne, raczej sugerujące erotyzm niż epatujące nim wprost. Pomimo upływającego czasu, uroda modelek nadal zachwyca. Czy myśli Pan, że to tylko zasługa ponadczasowego piękna tych aktorek czy także ówczesnych fotografów, którzy potrafili je tak utrwalić?

Zapewne jedno i drugie, a dodatkowe znaczenie ma sentyment z którym patrzymy na zdjęcia sprzed lat, porównując je do dzisiejszych. Obecne sesje zdjęciowe gwiazdy są tak bardzo tworzone przy pomocy programów komputerowych, że coraz częściej ich bohaterowie i bohaterki przestają przypominać siebie, tym chętniej oglądamy zdjęcia z okresu, gdy retusz był wykorzystywany bardziej subtelnie.

W Pana książce obserwujemy, jak zmieniało się podejście do erotyzmu w okresie PRL-u. Aktor Jerzy Ernz-Woźniak powiedział o Kalinie Jędrusik: „to było takie kociątko, które przewracało rzęsami”. Agnieszka Osiecka pisała: „Barbara Brylska jest chyba matką negliżu polskiego. To działo się w takich czasach, kiedy trzeba było aż faraona, żeby polska kobieta rozebrała się na ekranie”. Ale już Grażyna Szapołowska „wykreowała postaci postać kobiety atrakcyjnej, odważnej i wyzwolonej, pożądanej zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety”. Jak bardzo obyczajowość PRL-u i czas przemian ustrojowych wpłynęły na wizerunek seksbomby?

Przemiany obyczajowe miały ogromny wpływ na wizerunek i karierę moich bohaterek. To po prostu widać, nie tylko w filmach, ale i na zdjęciach. To nie przypadek, że chociaż najważniejszy okres kariery Kaliny Jędrusik to lata 60., swą najsłynniejszą scenę erotyczną w „Ziemi obiecanej„ zagrała dopiero w połowie następnej dekady, po prostu wcześniej podobnie odważna rola nie mogłaby zaistnieć. To właśnie dzięki zmieniającej się obyczajowości Grażyna Szapołowska mogła wnieść na ekran erotyzm, którego wcześniej nie było, a jednocześnie być kontynuatorką pewnego typu ról granych przez Beatę Tyszkiewicz.

Cytowana w książce Katarzyna Figura mówi, że kiedyś usłyszała, że seksbomba to dziś pojęcie „wyświechtane i zdewaluowane, wręcz staroświeckie”. Czy ze współczesnych polskich gwiazd teatru i kina byłby Pan w stanie wymienić nazwiska, które na takie miano zasługują?

Takich nazwisk z pewnością można byłoby wymienić sporo. Problemem nie są ludzie, bo atrakcyjne, seksowne i zdolne osoby pojawiają się w każdym pokoleniu aktorskim, tylko brak ról filmowych, które by pomogły im tytuł seksbomby zdobyć i utrzymać. We wstępie piszę, że w latach 90. wydawało się, że pojawiły się następczynie moich bohaterek, choćby Renata Dancewicz czy Ewa Skibińska, ale bardzo szybko okazało się, że polskie kino przestało kreować nowe seksbomby.